Formacja Chimera

Z Nightwood

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Formacja Chimera.png

Spis treści

Przydatne linki

Histeria

Najpierw pojawiła się przelotna myśl, której jednak umysł poświecił dość uwagi, by mogła przerodzić się w trwałą ideę. Ideę, która mimo swojej niecodzienności znalazła poparcie. Zechciano stworzyć inne życie. Miało ono być dowodem na to, że w świecie magii mogło istnieć coś, co przeczyłoby wszelkim zasadom. By je stworzyć, potrzebowano Białego Serca smoka deszczu, Uryu. Jako, że by mógł powstać deszcz, współdziałać muszą wszystkie żywioły; owo Serce zawiera esencje każdego z nich. W jednolitej całości żywioły wytwarzają niezliczone ilości czystej Mocy. Właśnie tego potrzebowano. Jednak Biały Kryształ od zarania posiadał skazę ludzką, która powodowała, że jego energia była całkowicie nieuchwytna. Ustalono, że by oczyścić Serce, na Biały Kryształ należy skuć pojemnik z najlepszej cyny i schowawszy weń Serce, zakopać w magicznych ziemiach Mrocznego Lasu. Jednak pamięć ludzka jest ulotna, a i smoki potrafią zapomnieć. Po latach spędzonych w uzdrowicielskich ziemiach ludzka skaza, destabilizująca rysa, została usunięta. Pozostawiony na pastwę losu Kryształ powoli zaczął kumulować w sobie moc. Przez skorodowaną puszkę zaczęła ulatywać Moc. W końcu puszka wraz z Białym Sercem wyrwała się z ziemi. Moc przyciągnęła do siebie przeróżne rzeczy, które można by określić mianem śmieci. Kawałki drewna, szkła czy metalu. Po pewnym czasie poskładały się one tworząc małego zwierzaka poruszającego się na paru odnóżach. Puszka Kolebki (jaką nazwę uzyskała w przyszłości) podróżowała wiele dni i nocy, wiosen i jesieni, bez ustanku, udoskonalając swój instynkt i zbierając przeróżne informacje. Z każdym dniem robiła się większa i potężniejsza. Jej wnętrze powoli zapełniało się systemem rur i przewodów, mechanizmów, pieców i, jak mogłoby się wydać, z lekka zagraconych sal. W skutek nieustannego zbieranie co popadnie każdego dnia wyglądała zgoła inaczej. Nie miała zakodowanego konkretnego kształtu, do którego miałaby dążyć. Czekała na tych, którzy zakopali ją przed laty w Mrocznym Lesie. Jednak nikt, kto mógłby ją poprowadzić, nie nadszedł. Zasmucona upadła bezsilnie w buszu i poczęła czekać. Zasnęła.
Pewnego dnia po prostu się obudziła. Podniosła się ociężale płosząc zwierzęta, które wkradły się do jej wnętrza. Porośnięta mchem, dzikim bluszczem, pordzewiała i nadgnita ruszyła w dalszą wędrówkę...
W tym miejscu kończy się pierwszy rozdział opowieści, a zaczyna drugi. Rozpoczyna się historia tajemniczego O.M. Jego dziennik opisujący wszystko słowem i rysunkiem był w torbie wraz z lornetką, drucianymi okularami i zegarkiem chodzącym równo z mechanizmem. Był to ekwipunek prawdopodobnie pierwszego pasażera, który to nadał imię machinie.
To, co zobaczyłem we mgle, nie wyglądało na smoka ani inną bestię, które spotkałem podczas podróży.
Tak rozpoczyna się pierwsza notatka odnośnie maszyny. Niewiele z notatek zdołało przetrwać. Część została wyrwana lub zmoczona. Osoba opisująca różne ciekawostki z życia machiny pozostawiła informacje o różnych procesach zachodzących w jej wnętrzu. Między innymi opis:
Zegar zwierząt, który stoi w największym holu wygrywa jedenaście melodii. Dwunasta, oznaczona symbolem Szczura jest głucha. Oznacza ciszę. Lepiej by ta godzina nigdy nie wybiła.
Żeby lepiej przybliżyć jego historię winno się spisać wszystkie notatki od początku.
Moja siostrzyczka zwykła była mawiać, że każdy dzień jest dobry, by rozpocząć podróż. Sama bała się wyjść na zewnątrz. Wystawiała tylko smutno dłoń na deszcz i mówiła to po raz kolejny.
Następna część strony jest zmoczona.
...niej bałaby się iść na tamten świat. Dnia piątego od jej odejścia podjąłem decyzję. Chciałem, by spełniło się jej marzenie. Spakowałem swój dobytek i ruszyłem w stronę wschodów słońca z dziadkową laską.
(Rysunek przedstawiający leśny dziedziniec) Wyrwane kilka kartek.
Widziałem ja sto dwadzieścia cztery zmierzchy i sto dwadzieścia pięć jutrzenek. Ostatniego dnia spotkałem to. Było zbudowane ze stali, kamienia i drewna, zarośnięte roślinami. Wypluło parę i zrobiło potężny krok. Jedynie te melodie wydobywające się z jego wnętrza, były w stanie zaciągnąć mnie do świata żywych. Maszyna stanęła sycząc i świszcząc donośnie i opadła. Wtedy to mignęła mi przed oczyma niewielka szpara, lecz na tyle duża, by można było się przez nią przedostać do środka. Każdy postąpiłby tak samo.
(Rysunek znikającego buta za jedną z nóg maszyny)
Wnętrze maszyny było zadziwiające. Jeśli chodzi o plan pomieszczeń, jakie odwiedziłem, rysuje się on prosto: wielka aula pośrodku której rozrasta się niekształtna instalacja, coraz bardziej przypominająca dziecięcą zabawkę z wędrownego wesołego miasteczka – karuzelę, o ile mnie pamięć nie myli. Są tu też różne dziury w ścianach, dzięki czemu przypomina ona szwajcarski ser. To chyba jakieś schowki? Istotna jest również wysoko położona (wyżej niż inne półki, do niej musiałem wchodzić po drabince), gdzie występuje wspaniałe malowidło stworzone nie ludzką ręką – oto uwikłane w dziwnym tańcu kobiety, oddające się pocałunkom, otulone nićmi szkarłatnymi niby łańcuchami. To tu chyba, sama Mnemosyne dała życie swoim córkom. Obok drzwi na Wielką Salę znajdują się drugie, otoczone trybami i zabezpieczeniami, jednak wystarczy dmuchnięcie, by z wszystkimi możliwymi stukotami i puknięciami otworzyły się na oścież, prowadząc w ciemność. Czuć tu silniejsze skupisko energii. Co ciekawe, sala, mimo swoich niewielkich rozmiarów, jest wypełniona drewnianymi drzwiami różnych kolorów czy rodzajów użytego drewna. Jedne zadbane, drugie obrosłe pajęczynami, odrapane. Nie zapuszczałem się dalej, ze strachu przed Koszmarkami, które mogły się zalęgnąć. W korytarzu, a właściwie w jego wyższych partiach, dostrzegam platformę, na którą wiedzie drabina spleciona ze sznura. To kolejne miejsce, do którego bałem się zapuszczać. (Rysunek przedstawiający skomplikowany system rur) Kilkanaście stronic zostało zalanych i wyrwanych.
Dziś spotkałem stworzenie równie niezwykłe, jak sama ta maszyna. Wysoki stwór stworzony z tego, co sama machina. Za kawałkiem zielonego szkła na wysokości serca błyszczy niezwykłe światło. Jego głowa wygląda jak puszka z dwoma otworami w których świecą diamenty. Z boków jego głowy wystają jakieś trąbki. Dość nietypowe to uszy. Lekko nieproporcjonalnie chuda szyja stworzona z rury, zawiera w sobie jakieś mechanizmy. Ręce jego są do siebie niepodobne. Jedna masywna zakończona szczypcami, druga chudsza, zakończona dłonią na kształt ludzkiej. Całe ciało ma dziwne wgłębienia pokryte złotą farbą, tworzące piękny wzór dookoła szkła. Jego twórcy są nieznani, lecz mam przeczucie, że został stworzony tak samo jak ta maszyna. Pomógł mi on odkryć zakamarki maszyny, do których nigdy sam bym nie trafił.
(Rysunek Golema) Znów wyrwana kartka.
Golem zaprowadził mnie do pewnej klapy. Znajduje się ona w...
Parę następnych wersów jest nieczytelnych.
...radzę uważać, nie ma pierwszego stopnia w schodach. Schody zostały zbudowane ze szlachetnych surowców i wiodą głęboko pod ziemię, ale to tylko pierwsze wrażenie. Ciągną się spiralą, wydają się nie mieć końca, ale po chwili idziemy po dawnym suficie. Niezwykłe to zjawisko. Wokół rozpościerają się różne widoki – maszyneria, która wprawia w ruch, rośliny, które ją porastają... Później ze schodów można zejść do różnych pokoi, ale tylko jeden przykuł moją uwagę. Pokój, gdzie jest serce maszynerii. Przypomina on niemalże pałacyk, otoczony białym marmurem, gdzie na łańcuchu wisi czarka, a w tej czarce klejnot biały. Robot stanął koło czarki, godnie przyjmując pozycje strażnika. Po przeciwnej stronie siedział dziewczęcy duch. Dziecko zapytane o imię, odpowiada tym samym pytaniem. Nie znała pojęcia imię, nic nie wiedziała. A ja głupi to dziecko karmiłem wiedzą, nadając mu imię. Golem, bo tak zwała robota, został przywołany za pomocą energii, ale ruchomy dzięki temu, co napędzało machinę. W końcu, po wielu miesiącach, zapytałem dziecko, gdzie jesteśmy... Wówczas odpowiedziała, że to pojazd bez nazwy. A ja czułem, że znalazłem brakujący mi spokój. Brakujący mi ład, obarczony ucieleśnieniem. Złudnie jej szukałem przez sen. Siostrzyczko, to Chimera... Tutaj urywa się notatnik, z obgryzionym w połowie rysunkiem dziewczynki i robota.

Idea ruchu machiny Formacji Chimera (FOCH)

W Chimerze mamy zegar, który zamiast zwyczajnych godzin ma godziny dwunastu zwierząt i posiada tylko jedną wskazówkę. Podczas każdej z tych godzin wygrywa inną melodię. Jedne są wesołe, inne smutne, a jedna z godzin jest pusta - oznacza bezruch. Co ciekawe jego mechanizmy pozwalają wskazówce przemieszczać się w różnoraki sposób, więc wybijająca godzina może być największą niespodzianką.

Naszym celem jako klanu jest tworzenie alternatywnej historii świata Nightwood oraz gromadzenie informacji na przeróżne interesujące nas tematy i przedstawianie ich innym w postaci łatwo przyswajalnej. W jakiej? Otóż nasza drużyna ma w planach prowadzić audycje radiowe na określone tematy oraz otworzyć własny kanał na youtube i deviantarcie. Wszystko będzie połączone w jedną, wielką bazę danych.

Wiatr niesie wieści, iż w siedzibie Chimery trwają zaawansowane prace nad rozwojem klanu. W planach jest, między innymi, projekt Kuźni i Maszyny Umysłów. Zapewnia się, że zmiany skutecznie zachęcą mieszkańców lasu Nightwood do przybywania do wnętrza odnowionej Machiny.

Geniusze i Iuony

Pojawiający się w Chimerze goście pozyskiwali swojego towarzysza, jaki miał oddać im pomoc przewodnika i opiekuna... Jednak z czasem oderwali się od tego, stając się coraz lepszymi jednostkami samodzielności. A samodzielność prowadzi do rozwoju własności, dzięki czemu to nasi opiekunowi zamiast tylko łazić za nami stali się lustrzanymi odbiciami w krzywym zwierciadle klanowiczów, choć nie wszystkich to spotkało. Geniusze i Iuoni są wśród nas...

Golem

Maskotka klanowa. Ma około dwóch metrów wysokości, jest zbudowany z tych samych materiałów, co sama Chimera. Jego rdzeń tworzy okruch serca Uryuu. Sam Golem ma smukłą sylwetkę. Serce zostało ukryte za kawałkiem zielonkawego szkła, które osłania nie tylko samo źródło energii, ale także najdelikatniejsze części. Jego głowa przypomina puszkę z dwoma diamentowymi punktami, służącymi mu za oczy. Posiada również dwie niewielkie, płaskie trąbki odbierające i rejestrujące dźwięki. Niżej znajduje się jego szyja, przypominająca nieco rurę od odkurzacza. Zawiera ona ważne przewody i najdrobniejsze zębatki. Ręce Golema nie są identyczne. Jedna z nich jest gruba, masywna, nie posiada dłoni, a grube szczypce z szerokimi końcami, służącymi do chwytania przeróżnych rzeczy. Czasem golem odkręca szczypce i dokłada tam inne narzędzie, w zależności od tego, co jest mu potrzebne. Druga ręka jest zdecydowanie chudsza, zakończona dłonią z pięcioma palcami. Tułów ze swoją szczupłą budową wydaje się o wiele bardziej pasować do smuklejszej z rąk. Pokryty jest dziwnymi wyżłobieniami wypełnionymi złotą farbą, układającymi się w fantastyczny wzór dookoła szkła. Maszyna posiada również dwie, całkiem zwyczajne nogi, zakończone dużymi, płaskimi stopami. Wcześniej robot zajmował się naprawą usterek Chimery, dopóki sam nie zaczął rdzewieć i psuć się. Na szczęście nowi mieszkańcy machiny szybko się nim zajęli. Golem jest teraz nieocenioną pomocą w ich codziennych zajęciach.

Chimeryjczycy

Osobiste
Przestrzenie nazw
Warianty
Działania
Nawigacja
Narzędzia