Millenium
Z Nightwood
|
Millenium to jedyny klan w historii Nightwood, który został rozwiązany z powodu łamania regulaminu przez jego członków.
Herb

Historia
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, żyła sobie królowa Cyfrolica. Cyfrolica uwielbiała spędzać czas na dworze, w swoim pięknym ogrodzie, śpiewając razem z ptaszkami, bawiąc się z sarenkami i obcując z baleronem (to się wytnie). Królowa miała dwie bardzo ważne poddane: Madame Le Sine Grande i Panią Mafaldę Yumopierzastą. Obie one były najstarsze na zamku, nie licząc starego wróżbity (który tak naprawdę zmyślał, udając, że wróży z kawałka szynki), Jana Keriela. Tuż za nimi plasowały się trzy ważne damy: Felicja von Trubersteich Tasaltir, Hermenegilda Imas i Jadwiga Ekarollowa. Razem tworzyły grupę plotkar, które plotkowały wyłącznie między sobą na tematy tak ważne, że aż błahe. Dalej plasowały się damy dworu, pomagające królowej Cyfrolicej w jej zajęciach, a były to: Florencja Yoy, Mafalda Hapstick-Cannie, Laella Discreet, Pimpolina Eri, Dorota Miau-Ale-Już-Nie-Ma, Helena Laure…coś tam, a także Obsesja. Wszystko było idealne, poza jednym: królowej nie dane było żyć szczęśliwie. Na zamek szturm wiecznie przypuszczali rycerze złej Tequili Omgwtf. Ta jednak zdała sobie w końcu sprawę, że to nie ma sensu, bo ani razu nie wrócili ze zwiadu, i sama weszła do zamku swoim tajnym wejściem. Związała królową i jej dworki, jedynie starego wróżbitę pozostawiła wraz z jego szynką.
- Rozwiążże nas, a uczynimy to, czego pragniesz najbardziej! – Królowa Cyfrolica prosiła wszystkimi sposobami.
- Zamknij się. – Tymi słowami kończyły się próby negocjacji.
- Niech zstąpi na nas grom z jasnego nieba, który uratuje nas od tej niecnej tyranki! – Hermenegilda Imas wydawała się być spięta.
- Siostro, nie poddawaj się, albowiem jest nadzieja! – Uspokajała ją Mafalda Yumopierzasta – Kiedy dzwon zabije osiem razy, kogut zapieje odwrotnie niż zwykle, czarownica upiecze siebie samą w glinianej misce a Gargamel złapie Smerfy, będziemy uratowane!
- Ależ to obłudne kłamstwo! – Jadwiga Ekarollowa nie wierzyła w durne ploty. – To jest niemożliwe!
- Zamknij się. – Skwitowały ją naraz zła Tequila i zmęczona Obsesja.
Nagle zaczął dzwonić dzwon, po chwili kogut zapiał jakby miauczał, czarownica wydarła się w niebogłosy, zaś Gargamel krzyknął „Nareszczie Wasz mam, Szmerfy”.
- Niemożliwe się stało możliwe, jakby Bóg swą mądrość nam okazał! – Pimpolina Eri i Dorota Miau-Ale-Już-Nie-Ma powiedziały to razem.
Przez wielkie okno wleciała jeszcze większa kula do kręgli, która przygniotła złą tyrankę Tequilę do ściany. W oknie pojawił się dziadek Silv (najpewniej Janusz).
- Ten dzień jest dniem spokoju! – Wydarł się i zdarł gardło. Wobec tego kontynuacja historii jest bezcelowa.
***
Zła Tequila Omgwtf została przygnieciona przez wielką kulę rzuconą przez dziadka Silva. Jednak teraz pojawił się kolejny problem w królestwie: tusza królowej. Każdy chciał, by królowa była jak najchudsza, toteż natychmiast pojawiły się obwieszczenia dotyczące zakazu sprzedawania słodyczy królowej. Cyfrolica bardzo się wściekła, toteż zwróciła się o pomoc do jelonków i ptaszków.
- Słuchajcie proszę ja Was! – Podśpiewywała w prośbie. – Źródło życzeń bije na dnie…
- Streszczaj się, arogancka lafiryndo! – Jelonki były mocno zdenerwowane.
- Czy byście byli na tyle wspaniali, by przynieść mi jakową słodycz?
Jelonki i ptaszki ruszyły natychmiast w miasto. Cyfrolica nie zdążyła nawet dokończyć swojej prośby. Tymczasem w gabinecie pomocnic dwie panie grały akurat w monopol. W końcu jedna wygrała.
- Azaliść ta próba uczyniła mnie zwycięską! – Krzyczała madame Le Sine Grande. – Cóż teraz powiesz, cna oponentko?!
- Jaki żal. – Obsesja zrujnowała całą radość madame Grande.
Nagle obie panie zauważyły na ścianie napis „Królowa liże jajka”. Przestraszone pobiegły z tym do gabinetu wróżbity Jana Keriela.
- To bardzo ordynarna i erotyczna wiadomość. – Uznał Keriel.
Madame Le Sine Grande popłakała się. Jak tak można!, pomyślała. Obsesji to wisiało, co robi królowa. Jak chce, tak ma. Do szlochów Le Sine Grande przyłączyły się wkrótce także panienki Mafalda Hapstick-Cannie, Jadwiga Ekarollowa oraz Laella Discreet. Cała piątka zdecydowała się w końcu na odważny krok: weszły do sali Cyfrolicy i natychmiast zamarły (prócz Obsesji). Królowa lizała lukrowane jajka ze sklepu ze słodyczami. Spojrzała się na nich z żalem (ha!) w oczach.
- Ja naprawdę nie chciałam! – Tłumaczyła się Cyfrolica. – Spalę te kalorie, naprawdę!
- To wszystko już poszło w biodra. – Zapłakana Le Sine Grande rzuciła się na ścianę.
Nagle do pokoju wparował dziadek Silv. Nikt nie wie, jak to się stało, że wiedział, którędy i gdzie ma iść.
- Już wiem, co ma zrobić Cyfrolica, by ograniczyć spożywane kalorie! – Uznał.
Wszyscy pędem pognali za nim do jego gabinetu. Tam stała już panienka Hermenegilda Imas, grzebiąc w dziwacznej maszynie.
- Tak więc – Silv zaczął podekscytowanym tonem – odkryłem maszynę, dzięki której Cyfrolica nie będzie się już musiała martwić o swoje kilogramy.
- Oooo – rozległy się odgłosy ze strony panienek.
- Ech… - To był głos Obsesji.
- Tak więc wynalazłem maszynę, która z tak zwyczajnych produktów jak ziemniak, makaron, soja niskokaloryczna i sztuczny słodzik tworzy… niskokaloryczne jajka wysokosłodzone!
Jedno jajko wyleciało z maszyny. Dziadek Silv podał je królowej Cyfrolicy.
- Wasza wysokość raczy spróbować.
Królowa wzięła ostrożnie jajko i ze strachem je polizała. Potem polizała raz jeszcze, potem raz jeszcze, i raz jeszcze, aż w końcu całe wylizała.
- To jest świetne i ma chyba tylko 16 kalorii!
- Brawo, dziadku Silvie!
I tak zakończyła się kolejna przygoda w królestwie, a wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Koniec. Chociaż nie! Nadal pozostaje pytanie: kto jest autorem napisu na ścianie?
***
Dziadek Silv, Jan Keriel oraz Obsesja prowadzili śledztwo w sprawie tajemniczego i zarazem wymownego napisu na ścianie. Jego autor póki co pozostawał dla nich anonimowy. Kompletnie. Tymczasem w bardziej ludzkiej części królestwa królowa Cyfrolica, Le Sine Grande, Mafalda Yumopierzasta oraz nowa poddana, Jogobella de Calissa, zasiadały na miejscach w teatrze. Dzisiaj wystawiany był spektakl pod tytułem „Pokemon”. Królowa Cyfrolica już od tygodnia czekała na ten dzień. Niefortunne zdarzenie z jajkami poszło już na dworze w niepamięć, toteż czuła się bardziej swobodnie niż ostatnio. Kurtyna odsłoniła scenę i przedstawienie się zaczęło.
- Ach, wygram z Tobą, zacny oponencie! – Łysy jegomość krzyczał na całe gardło.
- Nie myśl sobie, przyjacielu, iż ten pojedynek zakończy się Twoją victorią! – Mały karzeł stojący naprzeciwko krzyczał jeszcze głośniej.
- A Twoja stara…! – Łysy kontynuował wiązankę.
Tymczasem podczas obserwacji starej piekarni Obsesja znalazła zieloną chustkę w czerwone groszki.
- Patrzcie, jaka wiocha. – Zawołała tymi słowy dziadka Silva i Jana Keriela.
Dziadek Silv od razu zauważył dziwne, wypalone plamy na chustce.
- Tutaj coś jest. – Odparł. – „Szukajcie znaków kolejnych w opuszczonym kościele”.
Pognali natychmiast.
- Pikachu, jako żeś artysta piorunów, wykonaj proszę sztuczkę przecudną! – W teatrze łysy wydarł polecenie niskiej kobiecie przebranej za żółtą maszkarę.
- O zacny Bulbasaurze, pionierze zieleni, rzuć że liściem ostrym w tego nikczemnika! – Wrzasnął mały karzeł do ogromnej żaby.
Dziadek Silv znalazł w kościele kolejną wskazówkę.
- „Znaleźć mnie winniście, ale nie znajdziecie, bo nie zdążycie, w teatrze publicznym”. – Dziadek przeczytał na głos. – Bardzo mało zadań. To nie jest geniusz zbrodni.
- Patrzmy przez pryzmat wydarzeń. – Jan Keriel wydał się mądry.
Wszyscy natychmiast ruszyli do teatru. Wiedzieli, że tam akurat przebywała królowa.
- O, Pikachu, przepraszam Cię za wszystkie błędy! Głupi byłem, nie traktowałem Cię tak, jak powinienem! Ma głupota przerodziła się w arogancję. Proszę, wybacz mi! – Łysy pan wyciskał łzy z oczu.
- Pika-pika, pika pika pika pika, pika-pika, pika, pika pika pika, piikaa! – Mała kobieta przebrana za maszkarę odpowiedziała na wezwanie.
- Kędyż to wzruszające! – Królowa Cyfrolica wycierała łzy chusteczką pożyczoną od Le Sine Grande.
- Tak, istotnie, wspaniałe! – Mafalda Yumopierzasta również nie mogła wyjść z zachwytu.
- Feeria emocji, piękno ukazane w sposób niecodzienny! – Le Sine Grande wycierała łzy w swoją suknię, bo chusteczkę pożyczyła królowej.
- A ja nie umiem mówić w taki sposób. – Oburzyła się Jogobella de Calissa.
Nagle do Sali wbiegła Miau Ale-Już-Nie-Ma. Natychmiast rzuciła się na czarnowłosą kobietę, podnoszącą rękę ze Snickersem na królową. Wszystkie panie, łącznie z Cyfrolicą, podniosły się z foteli. Ba, wszyscy ludzie i aktorzy obserwowali to wydarzenie!
- Dostałam telegram od dziadka Silva, pani. – Wyjaśniła Miau - Ta kobieta planowała nakarmić Ciebie tym batonem. – Miau pokazała Snickersa. – Dziadek Silv za chwilę tu będzie i to wyjaśni.
Nie minęło dziesięć minut, jak dziadek Silv, Jan Keriel i Obsesja znaleźli się w teatrze.
- To ona napisała wiadomość na ścianie. – Dziadek Silv wszystko chaotycznie tłumaczył. – Dawniej współpracownik Tequili, obecnie poszukiwana przestępczyni. Likorencja Miriam.
Autor historii: Silvae.